Zawsze wiedziałam, że Brunio ma specyficzne poczucie humoru. Często wybucha śmiechem w momencie, gdy inne dzieci się nie śmieją. Uwielbia opowiadać śmieszne fragmenty bajek, które trudno zrozumieć. Zauważa u rówieśników zabawny wygląd lub zachowanie. Oczekuje przy tym aprobaty i zrozumienia. Naśladuje też często swojego starszego brata, który obok taty, pozostaje niepodważalnym autorytetem, niestety.
Dlatego niespecjalnie zdziwiło mnie jego zapotrzebowanie na wiszące w pokoju, przy łóżku "strachy". Trochę to nie na nie pora, bo nie mamy Halloween. Ale Brunio z niezwykłą determinacją nalegał na pająki i trupią czaszkę.
W zasadzie cała robotę odwaliła Pola. Przy tej zabawie plastycznej ewidentnie trzeba maluchowi pomóc.
Chyba, że kształt będzie łatwiejszy do wycięcia. Potem pozostaje już tylko doklejenie ewentualnych nóżek, czułków i żyłki.
Zabawa prosta i banalna, a dająca wiele radości. Zauważyłam, że Brunio codziennie po wstaniu z łóżka trąca rączką "strachy", aby się kiwały.
Mogą to być inne wzory. Fajnie wyglądałyby w pokoju dziewczynki wiszące, kolorowe kwiatki lub zwierzątka. No, ale to kwestia gustu!
Coś na wiosnę zostałam owładnięta manią makaronów. Niedobrze, bo nie chcę, aby nam urosły brzuchy. Szczególnie dla mnie nie byłoby to wskazane. Dlatego dla odmiany zrobiłam amerykańskie naleśniki, czyli "pancakes". Na pewno to danie niepozbawione kalorii, ale jakieś "inne". Dzieci podchodziły do nich nieufnie, ale okazało się, że to pychota. Moja siostra Zuza, która jadała oryginały w Stanach, nie wierzyła, że umiem zrobić takie same. A ponieważ to prościzna, udało się!
Najlepiej smakują polane syropem klonowym. Jeżeli go nie mamy wystarczy syrop z agawy lub każdy inny!
środa, 24 kwietnia 2013
czwartek, 18 kwietnia 2013
Przepis 15 - krupnik ryżowy
Gotuje się tą zupę, jak normalny rosół.
- włoszczyzna
- mięso na rosół ( ja daję skrzydełka lub nóżki kurczaka, ale można też wrzucić wołowinę, tylko wtedy rosół jest tłustszy)
- przyprawy: sól morska, ziele angielskie, liść laurowy, vegeta, pieprz
- zielona pietruszka
Zagotowuję mięso. Zbieram tzw" burzyny". Wrzucam obrane: pietruszkę, seler, startą marchew, kilka gałązek zielonej pietruszki i por. Czasami kilka liści kapusty, gdy ją mam. I oczywiście przyprawy do smaku. Podgotowuję. Na koniec wrzucam ryż. Ja daję około 6 łyżek na średniej wielkości garnek, tak aby zupa nie była zbyt gęsta, ani za rzadka. Gotuję do momentu, aż mięso i ryż będą miękkie. Smak tego rosołku zależy w dużej mierze od ilości warzyw, jakie wrzuciliśmy do garnka. Im ich więcej, tym rosół będzie bardziej esencjonalny. Na koniec posypuję zieloną pietruszką. Nie wiem, jak Pola to robi, ale zawsze całą zostawia na talerzu.
Zupa spełnia swoją rolę, gdy dzieci są chore i nie tylko. Przy tym jest łagodna, sycąca i ma delikatny smak!
- włoszczyzna
- mięso na rosół ( ja daję skrzydełka lub nóżki kurczaka, ale można też wrzucić wołowinę, tylko wtedy rosół jest tłustszy)
- przyprawy: sól morska, ziele angielskie, liść laurowy, vegeta, pieprz
- zielona pietruszka
Zagotowuję mięso. Zbieram tzw" burzyny". Wrzucam obrane: pietruszkę, seler, startą marchew, kilka gałązek zielonej pietruszki i por. Czasami kilka liści kapusty, gdy ją mam. I oczywiście przyprawy do smaku. Podgotowuję. Na koniec wrzucam ryż. Ja daję około 6 łyżek na średniej wielkości garnek, tak aby zupa nie była zbyt gęsta, ani za rzadka. Gotuję do momentu, aż mięso i ryż będą miękkie. Smak tego rosołku zależy w dużej mierze od ilości warzyw, jakie wrzuciliśmy do garnka. Im ich więcej, tym rosół będzie bardziej esencjonalny. Na koniec posypuję zieloną pietruszką. Nie wiem, jak Pola to robi, ale zawsze całą zostawia na talerzu.
Zupa spełnia swoją rolę, gdy dzieci są chore i nie tylko. Przy tym jest łagodna, sycąca i ma delikatny smak!
Nie przeszkadzać!
Moje starsze dzieci nienawidzą, jeżeli wchodzą sobie nawzajem do pokoi. Wytresowały się same. Pola musi pukać do drzwi, jeżeli chce wejść do pokoju Maksa, a on do niej. Wiem, że Brunio ich we wszystkim naśladuje. Najczęściej niestety podłapuje te niefajne zachowania. Ale w tym przypadku nie pozostał obojętny na własność prywatną i zażądał zrobienia zawieszki do drzwi własnego pokoju.
Sprawa była prosta. Przy pomocy zaprzyjaźnionej książki pełnej wzorów i pomysłów plastycznych zrobiliśmy potwora z napisem "Nie przeszkadzać". Jestem tylko ciekawa czy starszaki będą go respektować?
Potwór wyszedł, jak wyszedł. Była to wspólna praca moja i Brunia, a więc są pewne niedociągnięcia. Zielone kropki nie są do końca kropkami. Wiedząc jednak, że Brunio musi brać czynny udział w naszych zabawach plastycznych, nie tylko po to, by ćwiczyć ręce, ale także by być dumnym ze wspólnej pracy, dałam sobie spokój z perfekcjonizmem.
Ważne, że potwór spełnia swoją funkcję!
Nie mam możliwości karmienia moich dzieci rosołem, gdy są chore, bo wszystkie solidarnie go nie lubią. Biorę ich wtedy na sposób i robię rosołek ryżowy, który jakimś cudem "wchodzi". Zupa tak samo zdrowa jak normalny rosół, a może bardziej bo z ryżem, a nie z makaronem. A wiec mniej morderczych węglowodanów.
Chory Brunio grymasił, ale wizja niezdrowego deseru poprawiła mu humor. Jakie cuda może zdziałać dobre ciasteczko? Grunt, że Brunio zupę zjadł!
Sprawa była prosta. Przy pomocy zaprzyjaźnionej książki pełnej wzorów i pomysłów plastycznych zrobiliśmy potwora z napisem "Nie przeszkadzać". Jestem tylko ciekawa czy starszaki będą go respektować?
Potwór wyszedł, jak wyszedł. Była to wspólna praca moja i Brunia, a więc są pewne niedociągnięcia. Zielone kropki nie są do końca kropkami. Wiedząc jednak, że Brunio musi brać czynny udział w naszych zabawach plastycznych, nie tylko po to, by ćwiczyć ręce, ale także by być dumnym ze wspólnej pracy, dałam sobie spokój z perfekcjonizmem.
Ważne, że potwór spełnia swoją funkcję!
Nie mam możliwości karmienia moich dzieci rosołem, gdy są chore, bo wszystkie solidarnie go nie lubią. Biorę ich wtedy na sposób i robię rosołek ryżowy, który jakimś cudem "wchodzi". Zupa tak samo zdrowa jak normalny rosół, a może bardziej bo z ryżem, a nie z makaronem. A wiec mniej morderczych węglowodanów.
Chory Brunio grymasił, ale wizja niezdrowego deseru poprawiła mu humor. Jakie cuda może zdziałać dobre ciasteczko? Grunt, że Brunio zupę zjadł!
wtorek, 16 kwietnia 2013
Przepis 14 - spaghetti
Nazwałam to danie spaghetti a'la Italia. Prawdziwej nazwy nie znam. Może ktoś ją zna?
- makaron spaghetti
- 3 ząbki czosnku
- papryczka chili
- oliwa z oliwek
- zielona pietruszka
- sól morska
- świeżo mielony pieprz ( ja używam kolorowego)
- starty parmezan
Na oliwie podsmażam przez chwilę drobno pokrojony czosnek. Dodaję również drobno pokrojoną papryczkę chili, bez pestek. Wrzucam ugotowany al dente makaron. Doprawiam solą i pieprzem. Na talerzu obficie posypuję parmezanem i zieloną pietruszką, mieszam. Gotowe. Pycha!
Uwielbiam takie dania, które robi się 10 minut, a smak dorównuje daniom ekskluzywnym. Chyba tylko Włosi potrafią zrobić "ambrozję" z niczego. Trochę szkoda tylko, że Brunio nie docenił tego smaku. Może do niego dorośnie?
Smacznego!
- makaron spaghetti
- 3 ząbki czosnku
- papryczka chili
- oliwa z oliwek
- zielona pietruszka
- sól morska
- świeżo mielony pieprz ( ja używam kolorowego)
- starty parmezan
Na oliwie podsmażam przez chwilę drobno pokrojony czosnek. Dodaję również drobno pokrojoną papryczkę chili, bez pestek. Wrzucam ugotowany al dente makaron. Doprawiam solą i pieprzem. Na talerzu obficie posypuję parmezanem i zieloną pietruszką, mieszam. Gotowe. Pycha!
Uwielbiam takie dania, które robi się 10 minut, a smak dorównuje daniom ekskluzywnym. Chyba tylko Włosi potrafią zrobić "ambrozję" z niczego. Trochę szkoda tylko, że Brunio nie docenił tego smaku. Może do niego dorośnie?
Smacznego!
poniedziałek, 15 kwietnia 2013
Kataklizm
Mam w domu kataklizm. Zepsuła się zmywarka. Naprawdę wolałabym aby zepsuł się telewizor, albo komputer. No nie, tu już trochę przesadziłam. Ale zmywarka to moja podpora. Ona jedyna jest moim sprzymierzeńcem w walce z walającymi się brudnymi talerzami. Chciało mi się płakać. Na dodatek uzmysłowiłam sobie, że ma 12 lat i jej czas się po prostu skończył. Teraz czeka mnie mierzenie i wybieranie nowej, a AGD nie znoszę. Może jednak ktoś ją naprawi?
Ze zmartwienia nie chciało mi się nic "wielkiego" gotować. Wybrałam znowu spaghetti. Ale tym razem super proste i szybkie. Mój mąż twierdzi, że to najlepsze danie jakie jadł we Włoszech, a ja je robię prawie identyczne. Nawet nie wiem jak się nazywa, ale smakuje wyśmienicie.
Okazało się, że Brunio ma na ten temat zgoła inne zdanie. Znowu wsunął same kluski. Zgroza! Ale naprawdę próbowałam. Może udzieliła mu się moja rozpacz z powodu zmywarki?
Pola uznała, że smaczne, ale zauważyłam, że wybiera czosnek, aby go przypadkiem nie zjeść. Na Maksa machnęłam ręką, nawet nie spojrzał i wrąbał kurczaka.
Później musiałam zmywać sama. Szybko mi się odechciało wszystkiego. Dlatego dla Brunia pozostało już normalne rysowanie. Musiałam go jakoś zachęcić, więc rzuciłam hasło "star wars" i "ninja". Złapał przynętę.
Jodę narysowaliśmy oboje. Wydaje mi się, że Brunio lepiej.
Z "ninją" dałam sobie spokój! Za duża konkurencja.
Ze zmartwienia nie chciało mi się nic "wielkiego" gotować. Wybrałam znowu spaghetti. Ale tym razem super proste i szybkie. Mój mąż twierdzi, że to najlepsze danie jakie jadł we Włoszech, a ja je robię prawie identyczne. Nawet nie wiem jak się nazywa, ale smakuje wyśmienicie.
Okazało się, że Brunio ma na ten temat zgoła inne zdanie. Znowu wsunął same kluski. Zgroza! Ale naprawdę próbowałam. Może udzieliła mu się moja rozpacz z powodu zmywarki?
Pola uznała, że smaczne, ale zauważyłam, że wybiera czosnek, aby go przypadkiem nie zjeść. Na Maksa machnęłam ręką, nawet nie spojrzał i wrąbał kurczaka.
Później musiałam zmywać sama. Szybko mi się odechciało wszystkiego. Dlatego dla Brunia pozostało już normalne rysowanie. Musiałam go jakoś zachęcić, więc rzuciłam hasło "star wars" i "ninja". Złapał przynętę.
Jodę narysowaliśmy oboje. Wydaje mi się, że Brunio lepiej.
Z "ninją" dałam sobie spokój! Za duża konkurencja.
sobota, 13 kwietnia 2013
Przepis 13 - spaghetti putanesca
To spaghetti jest delikatne i pyszne. Sądzę, że Brunio nie przekona się do anchois, ale sos pomidorowy lubi, jak większość dzieci. Żal mi trochę, że nie mogę wrzucić moim dzieciom do talerza zielonej pietruszki- samo zdrowie. Ale pamiętam, że jako dziecko też nie lubiłam zieleniny.
Przepis:
- makaron penne ( dowolna ilość)
- około 500 ml sosu pomidorowego
- oliwki bez pestek
- 6-7 filetów anchois
- oliwa z oliwek
- 2-3 ząbki czosnku
- szczypta papryki chili
- sól morska
- pieprz świeżo zmielony
- zielona pietruszka
- opcjonalnie kapary ( ja nie daję, bo u mnie w domu jem je tylko sama)
W rondelku podgrzewam parę łyżek oliwy z czosnkiem i papryką. Dodaję anchois i rozgniatam widelcem . Wrzucam pokrojone oliwki ( i opcjonalnie kapary). Duszę minutę i wlewam sos pomidorowy. Doprawiam solą i pieprzem. Gotuję około 10 minut. Gotuję też w tym czasie penne. Nakładam sos na makaron na talerzu i obficie posypuję pietruszką. Rewelacja!
Przepis:
- makaron penne ( dowolna ilość)
- około 500 ml sosu pomidorowego
- oliwki bez pestek
- 6-7 filetów anchois
- oliwa z oliwek
- 2-3 ząbki czosnku
- szczypta papryki chili
- sól morska
- pieprz świeżo zmielony
- zielona pietruszka
- opcjonalnie kapary ( ja nie daję, bo u mnie w domu jem je tylko sama)
W rondelku podgrzewam parę łyżek oliwy z czosnkiem i papryką. Dodaję anchois i rozgniatam widelcem . Wrzucam pokrojone oliwki ( i opcjonalnie kapary). Duszę minutę i wlewam sos pomidorowy. Doprawiam solą i pieprzem. Gotuję około 10 minut. Gotuję też w tym czasie penne. Nakładam sos na makaron na talerzu i obficie posypuję pietruszką. Rewelacja!
Ladacznica i kapelusz
Jemy dużo rodzajów spaghetti. Mimo wszystko staram się i tak wprowadzać do rodzinnego jadłospisu coś nowego. Jadłam tę pastę lata temu i wydawało mi się, że to sos bardziej dla dorosłych. Że rzadko się zdarza, aby dzieci lubiły fileciki anchois, nieodłączny element pasty "puttanesca". Puttanesca czyli ladacznica, prostytutka, nieprawdaż, że nazwa urocza? Któż nie chciałby spróbować? No może nie bardzo nadaje się dla pięciolatka, ale nie musimy tłumaczyć mu wszystkiego.
Puttanescę polubiła najbardziej Pola. Szkoda tylko, że nie chce jej jeść z zieloną pietruszką, którą powinna być solidnie posypana. To zaostrza jej smak. Nie sądziłam, że Brunio nawet nie spróbuje. Szlag! Człowiek stoi przy garach, a dziecko je suche kluchy.
Z zabawy plastycznej dzieci wybrały robienie kapeluszy. Udały się im dwa. Banalnie prosty czarny, piracki i trochę bardziej skomplikowany niebieski, a' la Robin Hood z lat dwudziestych poprzedniego stulecia.
Dobry pomysł, szczególnie na bal karnawałowy (może za rok?), albo na jakieś szkolne przedstawienie. Szkoda, że Brunio nie ma na razie żadnej roli, a Maks ma być "groszkiem". Tutaj raczej kapelusz będzie zbędny.
Zabawa przednia, głównie dla biegającego po domu w kapeluszu Brunia. Może mogłam go zaszantażować, że bez "puttanesci" nie będzie zabawy? To pytanie skierowane do mojego męża ,na pewno wywołałoby salwę śmiechu.
Puttanescę polubiła najbardziej Pola. Szkoda tylko, że nie chce jej jeść z zieloną pietruszką, którą powinna być solidnie posypana. To zaostrza jej smak. Nie sądziłam, że Brunio nawet nie spróbuje. Szlag! Człowiek stoi przy garach, a dziecko je suche kluchy.
Z zabawy plastycznej dzieci wybrały robienie kapeluszy. Udały się im dwa. Banalnie prosty czarny, piracki i trochę bardziej skomplikowany niebieski, a' la Robin Hood z lat dwudziestych poprzedniego stulecia.
Dobry pomysł, szczególnie na bal karnawałowy (może za rok?), albo na jakieś szkolne przedstawienie. Szkoda, że Brunio nie ma na razie żadnej roli, a Maks ma być "groszkiem". Tutaj raczej kapelusz będzie zbędny.
Zabawa przednia, głównie dla biegającego po domu w kapeluszu Brunia. Może mogłam go zaszantażować, że bez "puttanesci" nie będzie zabawy? To pytanie skierowane do mojego męża ,na pewno wywołałoby salwę śmiechu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)























